TOTALbet

W sobotę 23 października Rico Verhoeven w pięknym stylu obronił pas mistrza wagi ciężkiej GLORY w starciu z Jamalem Ben Saddikiem. Holender był jednym z gości słynnego dziennikarza, Ariela Helwaniego w programie MMA Hour. Padło kilka ciekawych pytań, a my przygotowaliśmy dla was transkrypcję z tej rozmowy. Na początek pytanie o rozcięcie i czy faktycznie Face ID w komórce nie rozpoznawało twarzy Rico.

TOTALbet

– Tak, to prawda, że Face ID w moim telefonie nie działało. Próbowałem odwracać głowę w każdą stronę, ale telefon nie chciał się odblokować. Ludzie żartowali sobie ze mnie z tego powodu i ja sam się śmiałem. Ostatecznie założono mi sześć szwów. To rozcięcie wyglądało gorzej, niż faktycznie sprawiało problemy. W ogóle nie czułem żadnego bólu. Po prostu opuchlizna, która w dwa dni po walce zmieniła się w siniaka. Teraz jest już tylko siniak. – wyjaśnił Verhoeven.

Przebieg samego pojedynku przypominał słynne dreszczowce Alfreda Hitchcocka. O samą walkę, czy Verhoeven drżał o przerwanie walki przez lekarza i jak bardzo prawy, po którym padł na deski, był mocny opowiedział sam mistrz:

– Jamal Ben Saddik to duży, mocno bijący zawodnik. Ja byłem zbyt statyczny i dlatego dawałem mu się trafić. Mój narożnik po walce eksplodował radością i nie wyłapali tych błędów w pierwszej chwili. Teraz na spokojnie mogę wypomnieć sobie wszystkie błędy, które popełniłem podczas sobotniego pojedynku. Jeśli chodzi o knockdown, to był to tzw. flash knockdown. Upadłem i od razu byłem z powrotem w walce. Poczekałem na wyliczenie do ośmiu i sprawdziłem to rozcięcie. Bałem się, że lekarz przerwie walkę. Przy drugiej interwencji lekarza naprawdę o to drżałem. Na szczęście pozwolono mi kontynuować pojedynek. Tak naprawdę, to lewe oko miałem praktycznie zamknięte. Widziałem drugim okiem rywala, który zaczął gasnąć, a ja postanowiłem przycisnąć. Wspaniałą pracę wykonał mój cutman, który był ze mną podczas walki i już później dbał o to, by ta rana nie została zabrudzona itp. – skwitował chwaląc cutmana czempion.

Wielu ludzi twierdzi, że była to najlepsza walka Verhoevena w karierze. Pojedynek, w którym pokazał, że nie jest mistrzem w kiepskich czasach wagi ciężkiej, a faktycznie uwidocznił się w nim charakter zwycięzcy. Jaką optykę na takie stwierdzenie ma Rico:

– Ja zawsze miałem taki charakter. Walka z Badrem Harim była tak samo trudna jak ta z Jamalem. Jestem mistrzem Glory od 2013 roku i cały czas miałem w sobie tego ducha walki. Po prostu w ostatniej walce on się uwidocznił. To nie jest tak, że kiedyś brakowało mi serca czy coś w tym stylu. Na konferencji po walce jeden z dziennikarzy zapytał mnie, czy zdaję sobie sprawę, że po takiej walce mój fanklub będzie jeszcze większy. Nie dbam o to. Po prostu zostałem poddany presji Jamala, który sprawił, że przekroczyłem kolejne bariery, których we wcześniejszych walkach nie mogłem przekroczyć. Tak, wyglądałem jak Frankenstein, a walka byłą niczym z filmu Rocky. Jednak to wciąż ten sam Rico Verhoeven. – powiedział pewny siebie ‘Król Kickboxingu’.

Życie prywatne Verhoevena w ostatnich latach nie było usłane różami. Holender rozstał się z matką trójki swoich dzieci i zaczął budować nowe relacje. Nie zapomina jednak o potomstwie, z którym chętnie spędza czas. Czy jego dzieci oglądały walkę? Jak reagowały na opuchliznę po walce? Oto relacja zawodnika:

– Moje dzieci oglądały walkę. Mój syn widząc, że przykładam lód do oka zapytał, dlaczego to robię. Powiedziałem, że robię to by wyglądać lepiej. Kilka razy sprawdzał jeszcze, czy faktycznie to działa i mówił, że nic w mojej twarzy się nie zmienia. Najstarszy syn oglądał całą walkę, ten średni wyszedł z pokoju po drugiej rundzie, nie mógł wytrzymać. Moje dzieci miały ode mnie pozwolenie, ale musiały otrzymać je jeszcze od mojej byłej partnerki, z którą mieszkają. Zresztą ona też płakała po walce. – odpowiedział Rico.

Ariel Helwani zapytał o fakt, że Ben Saddik wziął walkę na 10 dni przed galą. Jednocześnie kanadyjski dziennikarz nie wspomniał nawet o fakcie, że Ben Saddik miał pierwotnie walczyć na tym evencie. Verhoeven szybko wypełnił luki w wiedzy żurnalisty, odpowiadając na owe ‘zarzuty’ dotyczące braku przygotowań fightera Mike’s Gym:

– Myślę, że Ben Saddik był przygotowany. W końcu miał walczyć z innym topowym zawodnikiem, Benjaminem Adegbuyim na tej samej karcie. Fakt, tylko trzy rundy ale jednak. Z własnego doświadczenia wiem, że każdego dnia staramy się być najlepsi na świecie. Każdego dnia przekraczamy limity, by stać się jak najlepszymi sportowcami. Sam brałem udział w turniejach, gdzie walczyło się sześć rund. Według mnie to nie ma żadnego znaczenia, czy przygotowujesz się na trzy czy na pięć rund. Może ludzie trenują ciężej, gdy wiedzą, że walczą o pas wagi ciężkiej. Dla mnie takie nastawienie nie ma sensu. Ja zawsze trenowałem, by być najlepszą możliwą wersją siebie. – wyjaśnił Verhoeven.

Walka, walka i po walce. Co dalej? Czy Rico Verhoeven ma plany na dalsze walki? Może natychmiastowy rewanż z Jamalem? A może odwołana walka z Alistairem Overeemem? Najlepiej o swoich planach opowie sam zainteresowany:

– Według mnie Jamal powinien teraz wygrać kilka walk. Nie spodziewam się natychmiastowej czwartej walki między nami. Nie wiem, czy teraz czeka mnie walka z Alistairem Overeemem. Tak naprawdę, to nie myślę jeszcze o kolejnych walkach. Poczekajmy jak się wyleczy Alistair, aż ja się wyleczę. Słyszałem, że Overeem przyleciał do Holandii z kontuzją. Zobaczymy co Glory będzie chciało mi przeciwstawić. Ja jestem jak woda. Postawisz przede mną szklankę, to przybiorę kształt szklanki. Miałem w tym roku dwie zmiany rywali. Walka z Alistairem miała być wielka, on wypadł i zawalczyłem z rywalem, z którym miałem się bić na początku roku. Stworzyliśmy pewnie walkę roku. – skwitował Holender.

Na koniec Kanadyjczyk zapytał Verhoevena, z kim z dwójki: Francis Ngannou czy Tyson Fury chciałby się spotkać na mieszanych zasadach. Chodzi o walkę, gdzie w jednej rundzie bije się w MMA lub boksie, a w drugiej w kickboxingu. Verhoeven zaskoczył dziennikarza faktem, że już kiedyś sparował i trenował z mistrzem wagi ciężkiej federacji WBC w boksie, jednocześnie jasno odpowiadając na postawione pytanie:

– Wszystko zależy na jakim gruncie się spotkamy. Wiele lat temu rozmawialiśmy o takiej walce z Tysonem Furym, bo wiele lat trenowaliśmy i sparowaliśmy razem. Jakiś czas już się nie widzieliśmy, ale wtedy mówiliśmy, że będziemy mistrzami w swoim sporcie. Taka walka i rewanż w dwóch formułach byłoby czymś wielkim. Obaj rozumiemy, że to biznes i zabawa dla nas. Nie sprawiłoby to, że przestaniemy być przyjaciółmi. Poza tym ludzie nie wiedzą, ale on naprawdę świetnie kopie. Ma potężne nogi, z których potrafi zrobić użytek. – skwitował Verhoeven.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here