Wicemistrz świata ISKA amatorów, Jakub Piotrowicz już w najbliższy piątek stanie przed ogromną szansą. Mieszkający w Kutnie zawodnik spotka się z Jakubem Posłowskim w walce wieczoru gali FighTTime 21 w Niepołomicach. Udało nam się porozmawiać z podopiecznym Dariusza Wiśniewskiego przed galą. Poznajcie Jakuba Piotrowicza.

MadFight.pl: Cześć Jakub! Cofnijmy się do początku z kickboxingiem, Skąd pomysł na trenowanie tego sportu?

Jakub Piotrowicz: Witam wszystkich czytelników serwisu MadFight.pl i fanów kickboxingu i Muay Thai. W moim przypadku było standardowo. Na pierwszy trening zaprowadził mnie ojczym. Miałem wtedy osiem lat. Pamiętam, że chciał mnie oderwać od komputera i uważał, że sztuki walki mogą mi się przydać w życiu. Swoje pierwsze fighterskie kroki stawiałem w Akademii Sportów Walki i Rekreacji Alex Kutno. Od około dwóch lat trenuję pod okiem Dariusza Wiśniewskiego w Evolution Fight Gym Łódź. Od tego czasu dojeżdżam do Łodzi na treningi.

MF: Zauważyłem, że walczysz w kilku formułach. Na zeszłorocznych mistrzostwach świata ISKA w Irlandii zdobyłeś medale w formułach full contact i kick light. W której z formuł czujesz się najlepiej?

JP: Nie ukrywam, że najlepiej czuję się w formule K-1. Na treningach sparujemy i szlifujemy technikę właśnie pod tą formułę. Startuję w innych formułach ze względu na ograniczenia wiekowe oraz przepracowany materiał na treningach. Jeśli w danym czasie przerabiamy więcej boksu i wysokich kopnięć, to startuję w full contact. Ponadto w kwestii zawodów ufam w pełni trenerowi i to on podejmuje decyzję gdzie i w jakiej formule będziemy startować. Nie ukrywam jednak, że startując w full contact brakuje mi niskich kopnięć. W kick-light brakuje mi możliwości uderzania i kopania z pełną siłą.

MF: W zeszłym roku wywalczyłeś dwa medale na mistrzostwach świata ISKA w Irlandii. Jak wspominasz tamtą imprezę i czego zabrakło, by stanąć na najwyższym stopniu podium?

JP: Doskonale wspominam tamto wydarzenie. To była impreza godna rangi mistrzostw świata. Poznałem tam wielu wspaniałych ludzi, a przy okazji pierwszy raz byłem na tak wielkiej imprezie jak mistrzostwa świata. Czego zabrakło? Według wspólnej analizy z trenerem zabrakło zwyczajnie w świecie doświadczenia. Nigdy wcześniej nie startowałem na takim evencie i zabrakło umiejętności związanych ze startem w turnieju, w którym trzeba stoczyć kilka pojedynków. Przeciwnicy byli lepiej wyszkoleni, walczyli agresywnie i przede wszystkim wiedzieli na czym polega start turniejowy. Wyciągnęliśmy wnioski i pracujemy z trenerem, by na kolejnej imprezie wszystko zagrało. Tym razem nie zabraknie trybu łobuz i wiem, że w kolejnych walkach muszę być bardziej agresywny, a nie je przesypiać.

MF: W piątek walczysz na gali FighTTime 21 w Niepołomicach. Twoim rywalem będzie trzykrotny mistrz Polski Muay Thai, Jakub Posłowski. Co możesz powiedzieć o swoim rywalu?

JP: Szczerze powiem, że nazwisko Jakuba usłyszałem po raz pierwszy, gdy powiedziano mi kto będzie moim rywalem. Spodziewam się po nim twardej i zaciętej walki cios za cios. Na temat jego słabości i silnych stron nie mogę się wypowiedzieć, bo nie widziałem żadnej jego walki. Na pewno nie zamierzam go lekceważyć. Nikt nie zostaje trzykrotnie mistrzem Polski w boksie tajskim za piękne oczy. Musi być naprawdę twardym gościem, który zostawia serce w ringu i nie robi kroku w tył w żadnej sytuacji.

MF: W Twoim klubie walczycie w formułach stójkowych i w MMA. Nie myślałeś, żeby przejść na ową formułę walki?

JP: Nie przyszło mi to nawet do głowy. Jak na razie liczy się dla mnie stójka, mam jeszcze wiele do poprawy w tym elemencie. Nie osiągnąłem jeszcze na tyle dużo, by szukać nowych wyzwań. Mimo, że jeszcze się nie zastanawiałem nad zmianą formuły, to nie wykluczam, że kiedyś o tym pomyślę. Na ten moment tylko kickboxing.

MF: Jakie cele sportowe do zrealizowania ma jeszcze Jakub Piotrowicz zarówno jako amator jak i zawodowiec?

JP: Bardzo dużo. Jako amator chciałbym zdobyć mistrzostwo świata w K-1. Takie tytuły tylko z nazwy są mistrzostwami amatorskimi. Trzeba wygrać cały turniej, kilka walk i dopiero wtedy jesteś mistrzem. To nie jest jedna walka zawodowa. Jeśli chodzi o cele w karierze zawodowej to marzy mi się pas mistrza ISKA w formule K-1. Ta organizacja współpracuje z Glory, więc ich pas może być przepustką do tej organizacji.

MF: Twoja kategoria wagowa nie jest zbyt popularna w Polsce. Czy myślisz, że w wadze 57 kg można się wybić w naszym kraju czy trzeba zdecydować się na sportową emigrację?

JP: Słusznie zauważyłeś, że ta kategoria wagowa nie cieszy się popularnością w Polsce. Jestem jeszcze młody i tak naprawdę nie wiem czy i ile czasu w niej pozostanę. Na razie walczę w wadze do 57 kg, mam walki, więc nie sądzę, żeby była to kategoria w której nie ma perspektyw.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here