Polak wygrywa turniej K1 WGP Oceania w wadze ciężkiej

5 marca 2006 rok, Auckland, Nowa Zelandia.

Paweł „The Sting” Słowiński (lub bardziej międzynarodowo Paul Slowinski) w finale turnieju K-1 WGP Oceania spotyka się z Nowozelandczykiem Jasonem Suttim. Reprezentujący Australię Polak wygrywa nokautując rywala wysokim kopnięciem w głowę. Co prawda nie był to pierwszy sukces w bogatej karierze Strzegomianina (Polak był mistrzem świata Muay Thai WMC w czterech kategoriach wagowych: półciężkiej, cruiserze, ciężkiej i superciężkiej), ale z pewnością największy jeśli chodzi o jego występy w K-1.

Przez Osakę do Tokio, od Feitosy do Hariego

Dzięki wygranej w Auckland, Paweł zakwalifikował się do ostatniej rundy japońskich eliminacji w Osace i miał szansę wywalczenia miejsca na wielkiej finałowej gali K1 w Tokio. Los jednak nie był łaskawy dla Polaka. Już w pierwszej rundzie postawił na jego drodze finalistę z poprzedniego roku, brazylijskiego karatekę stylu kyokushin, słynącego z efektownych wysokich kopnięć Glaubego Feitosę. Mimo przegranej na punkty, Polak pokazał się z na tyle dobrej strony, że został zaproszony przez organizatorów do stoczenia walki pokazowej na finałowej gali w stolicy Japonii. Tam skrzyżował rękawice z gwiazdą światowego K1, Badrem Harim. Słowiński przegrał, ale, cytując klasyka, naszego słynnego strongmana i zawodnika MMA Mariusza Pudzianowskiego – „tanio skóry nie sprzedał” i pozostawił po sobie dobre wrażenie.

Tymczasem w Amsterdamie…

W tym samym roku, w którym Paweł Słowiński triumfuje w WGP Oceania Bjorn Bregy zwycięża w brutalnym stylu K1 WGP w Amsterdamie. Znany jako „Skała” Bregy wygrywa wszystkie 3 walki przez KO odprawiając z kwitkiem: renomowanego Freddy’ego Kemayo, jego rodaka Naoufala Benazzouza oraz Gokhana Sakiego. Tak samo jak Słowiński, Szwajcar melduje się w Osace by walczyć o prawo występu w finałowej 16 turnieju w Tokio. Bregy ma jeszcze mniej szczęścia niż Polak i trafia na zwycięzcę z poprzedniego roku – słynnego Holendra Semmy’ego Schilta. W starciu dwóch olbrzymów szybko okazuje się, że „Skała” nie jest jednak taka trudna do skruszenia i trenujący w słynnym „Mike’s Gym” Szwajcar trzy razy zapoznaje się z deskami ringu w Osace, i na tym kończą się jego marzenia o Finale w Tokio.

W 2007 roku Paweł Słowiński przenosi się do Amsterdamu by trenować pod okiem czterokrotnego zwycięzcy finałów K1 WGP, legendarnego Ernesto Hoosta. Pierwszym wielkim sprawdzianem duetu Mr.Perfect-The Sting, będzie Grand Prix w Amsterdamie – turniej, który rok wcześniej wygrał wspomniany Bjorn Bregy. Na gali naszpikowanej gwiazdami pokroju Petera Aertsa czy Malvina Manhoefa, obrońca tytułu z poprzedniego roku, w pierwszej walce trafia na twardego Belga, Brechta Wallisa. Bregy pewnie wygrał pierwszą walkę, po drodze posyłając rywala na deski, i awansował do drugiej rundy. W kolejnej walce, na swojej drodze do finalu, Bjorn trafia na pochodzącego z Dagestanu, trenującego w słynnym białoruskim Chinuk Gym, Magomeda Magomedova. Mimo odważnej postawy Dagestańczyka, przewaga warunków fizycznych i siły szwajcarskiej „Skały” zadecydowała o przerwaniu walki przez sędziego, który wcześniej musiał wyliczyć Magomedova po knockdownie.

Niskie kopnięcia kluczem do sukcesu

Jedno jest pewne – to po tym turnieju, pseudonim „The Sting” (Żądło) na dobre przylgnie do Pawła Słowińskiego i cały świat K-1 usłyszy o dewastujących niskich kopnięciach pochodzącego ze Strzegomia zawodnika. W pierwszej walce turnieju w Holandii Paweł trafił na Hiroshiego Amadę – będącego numerem 2 japońskiego ciężkiego K-1. Polak nie dał rywalowi żadnych szans i rozbił go miażdżącymi low kickami już w pierwszej rundzie. W kolejnym starciu Słowińskiego czekała już dużo cięższa przeprawa w osobie Zabita Samedova (Chinuk Gym). Paweł od początku konsekwentnie postawił na swoją najmocniejszą broń i okopywał nogi Azera, jednak chwila nieuwagi wystarczyła czy dać się trafić mocnym prawym overhandem i zaliczyć deski. Słowiński nie tylko doszedł do siebie ale konsekwentnie kontynuując przyjętą taktykę doprowadził rywala do dwóch liczeń, po których sędzia przerwał pojedynek. Finał Bjorn Bregy vs Paweł Słowiński stał się faktem.

Zły do szpiku kości na oczach 25 000 widzów

23 czerwca 2007, Amsterdam, Holandia.

Przy akompaniamencie Bad to the Bone Johna Thorogooda, Paweł „The Sting” Słowiński wyszedł do finałowej walki K-1 World Grand Prix Amsterdam 2007. Na oczach 25 000 obecnych na miejscu widzów, wygrał prawdopodobnie najważniejszą walkę w swojej karierze przez ciężkie KO w drugiej rundzie. Po twardej i wyrównanej pierwszej odsłonie, w której żaden z zawodników nie był w stanie zarysować przewagi, Słowiński trafił potwornie mocnym prawym sierpem w drugiej rundzie. Szwajcarska “Skała” została naruszona. Bregy ostatkiem sił wstał na 10, ale Słowiński dopadł go serią i tym samym prawym sierpem, co przed chwilą, ściął z nóg ponownie. Szwajcar padł nieprzytomny na matę ringu, gdzie jeszcze przez dłuższą chwilę cucić musiał go Mike Passanier z ekipą Mikes Gym.

Paweł Słowiński w 2007 roku w Amsterdamie osiągnął swój największy sukces w zawodowym K-1 i na dobre rozsiadł się na salonach japońskiej organizacji. W kolejnych latach toczył walki z najlepszymi zawodnikami na świecie. Polak zakończył zawodową karierę z rekordem 106-22-1 i jeszcze w 2014 roku pokonując Tsotne Rogavę sięgnął po tytuł Mistrza Świata WMC w wadze ciężkiej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here