TOTALbet

W sobotę, 23 października w holenderskim Arnhem odbyła się gala Glory: Collision 3. W walce wieczoru miała się rozstrzygnąć trylogia pomiędzy urzędującym mistrzem wagi ciężkiej, Rico Verhoevenem (59-10, 19 KO), a notowanym na pierwszym miejscu w rankingu pretendentów, Jamalem Ben Saddikiem (35-8, 28 KO). Śmiało można powiedzieć, że była to jedna z najlepszych walk kickboxingu w tym roku.

TOTALbet

Zaczęło się niczym w pointfightngu. Rico Verhoeven nieco spięty, elektryczny na nogach krążył wokół rywala niczym elektron wokół jądra atomowego. Dopiero w ostatniej minucie pierwszego starcia Ben Saddik trafił kombinacją ciosów pięściarskich i rozpętał tym samym trzecią wojnę o tron wagi ciężkiej kickboxingu. W ostatnich sekundach po lewym sierpie ugięły się nogi Verhoevena, który musiał się podeprzeć, by nie upaść. Sędzia Atsushi Onari postanowił jednak nie liczyć mistrza GLORY, a duży wpływ na to miał fakt, że Jamal nie przestał nacierać na czempiona.

W drugiej rundzie rozpętało się piekło! Zaczęło się od zbliżenia na rozciętą piszczel Jamala, a zaraz później Marokańczyk posłał rywala na deski, jednocześnie rozcinając go na kości policzkowej. Natarcie trwało i ‘Goliat’ słał w kierunku broniącego pasa mistrza kolejne bomby. Verhoeven zdecydował się zwalczyć ogień ogniem. Cios za cios, wymiana za wymianą i wszechobecna krew, która sączyła się z piszczela Jamala i z twarzy Rico. Zdecydowanie runda druga była jedną z najlepszych, o ile nie najlepszą, rundą w kickboxingu w tym roku.

Trzecia odsłona to potężny prawy krzyżowy, który znalazł drogę do głowy Marokańczyka. Od tego się zaczęło. Verhoeven poszedł za ciosem, szukał kolan, pięści ale ostatecznie Ben Saddik to przetrwał i sam przeszedł do ofensywy. Było jednak już widać, że podopieczny Mike’a Passaniera zaczyna gasnąć. Od drugiej minuty zaczął jedynie blokować ciosy Verhoevena, najczęściej za pomocą swojej głowy. Nie słynący jednak z ciężkiej ręki Verhoeven nie był w stanie posłać ‘Goliata’ na deski, mimo dużej przewagi.

Czwarta runda zaczęła się od fikołka taktycznego w wykonaniu Mike’a Passaniera. Holenderski trener postanowił ukraść nieco czasu swojemu podopiecznemu, opóźniając zejście z ringu po przerwie. Dodatkowe sekundy Ben Saddikowi kupił jednak sędzia, który upomniał Verhoevena za wypuszczanie szczęki z ust w końcówce trzeciego starcia. Po ponad 30 sekundach było po wszystkim. Wyczerpany Marokańczyk oparł się o liny, Verhoeven kontynuował atak, a sędzia Onari zaczął liczyć. Zawodnik Mike’s Gym dał znać sędziemu, że nie chce już kontynuować walki. Tym samym Rico Verhoeven obronił pas i pokazał, że wciąż potrafi wznieść się na wyżyny ludzkiej wytrzymałości i do końca rywalizować o zwycięstwo. Jedna z najważniejszych wiktorii ‘Króla kickboxingu’ miała miejsce 23 października.

O powrocie Gokhana Sakiego (102-14, 66 KO) można napisać jedynie, że miał miejsce. Trenujący w Holandii Turek nie dał najmniejszych szans Jamesowi McSweeney’owi (46-6, 28 KO), chociaż męczył się z Brytyjczykiem ponad rundę. Sprawę wykończyły niskie kopnięcia na zakroczną nogę. Generalnie nie wiadomo, czy styl MMA Brytyjczyka, czy naleciałości z MMA Sakiego sprawiły, że wyglądał po prostu bezbarwnie.

To co trzeba było zrobić z rywalem zrobił Hamicha (42-2, 30 KO). Francuz, Samuel Dbili (10-5, 5 KO) próbował stawić opór, ale na próbach się skończyło. Agresja, ciosy na korpus i na głowę to było za dużo i po trzech liczeniach w pierwszej rundzie podopieczny Saida El Badouiego odprawił reprezentanta trójkolorowych z kwitkiem. Walka bez historii, ale Hamicha zrobił to, co powinien Saki.

Doskonały pojedynek sprawili reprezentant Surinamu, Donegi Abena (24-9, 6 KO) i Sergiej Masloboev (33-5, 21 KO) ze Sparta Gym Wilno. Zawodnik Mike’s Gym nie ustępował pola słynniejszemu rywalowi i kilkukrotnie trafił podopiecznego Andriusa Sipali wysokim kopnięciem. Maslobojev nadrabiał presją i umiejętnościami pięściarskimi, które to kombinacje kończył low kickiem. W pierwszej rundzie ‘Kuvalda’ przyjął lewy na korpus, który reklamował jako cios poniżej pasa. Sędzia jednak nie dał się nabrać i pozwolił Abenie kontynuować natarcie. W drugiej rundzie zawodnik naszych wschodnich sąsiadów wziął się do pracy i nie dał nawet na sekundę odpocząć rywalowi. Nie ustrzegł się oczywiście błędów, wyłapując kilka wysokich kopnięć. W ostatecznym rozrachunku trzech sędziów wskazało na Litwina, a dwóch na Surinamczyka, co dało zwycięstwo podopiecznemu Andriusa Sipali.

Fenomenalnie zaprezentował się Chorwat, Antonio Plazibat (20-4, 14 KO), który niespodziewanie znokautował pogromcę Badra Hariego, Benjamina Adegbuyiego (35-7, 20 KO). Na początku nic nie wskazywało na taki obrót spraw, Rumun miał przewagę warunków fizycznych i doskonale z niej korzystał. Pod koniec pierwszej rundy Plazibat naruszył Bennego i doprowadził do liczenia. Minuta to było za mało na dojście do siebie i Rumun padł na deski po raz kolejny, tym razem nie będąc dopuszczonym do dalszej walki przez sędziego.

W walce otwierającej kartę główną Michael Duut (44-13, 21 KO) zgodnie z przewidywaniami nie dał szans autorowi najszybszego KO w historii Glory, Johnowi Kingowi (14-7-1, 5 KO). Pojedynek miał nieco odbudować Holendra, który nie miał najlepszej passy. Udało się, wygrana przez KO w drugiej rundzie po kolanie na korpus, które trafiło w splot słoneczny. Udany powrót Duuta po dwóch latach stał się faktem. Poniżej pełne wyniki.

Walka wieczoru:
Pojedynek o pas mistrza wagi ciężkiej:
+95 kg:
Rico Verhoeven pokonał Jamala Bena Saddika przez TKO (werbalne poddanie) w 4. rundzie (0:56 min)

Karta PPV:
+95 kg:
Gokhan Saki pokonał Jamesa McSweeney’a przez KO (niskie kopnięcia na zakroczną nogę) w 2. rundzie (2:13 min)
77 kg: Mohamed Mezouari “Hamicha” pokonał Samuela Dbiliego przez TKO (trzy liczenia po ciosach na korpus) w 1. rundzie (2:27 min)
95 kg: Sergej Maslobojev pokonał Donegi Abenę przez niejednogłośną decyzję sędziów (29-28, 29-28, 28-29, 28-29, 30-37)
+95 kg: Antonio Plazibat pokonał Benjamina Adegbuyiego przez KO (prawy krzyżowy) w 2. rundzie (0:24 min)
95 kg: Michael Duut pokonał Johna Kinga przez TKO (kolano na korpus) w 2. rundzie (1:07 min)

Superfight Series:
77 kg:
Alim Nabiev pokonał Troy’a Jonesa przez jednogłośną decyzję sędziów (30-27, 29-28, 29-28, 29-28, 29-28)
65 kg: Aleksei Ulianov pokonał Serhiy’a Adamchuka przez niejednogłośną decyzję sędziów (30-27, 28-29, 30-27, 30-27, 30-27)
95 kg: Serkan Ozcaglayan pokonał Matta Bakera przez KO (lewy sierpowy) w 1 rundzie (0:58 min)
70 kg: Stoyan Koprivlenski pokonał Bruno Gazaniego przez jednogłośną decyzję sędziów (30-27, 30-27, 30-27, 30-27, 30-27)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here