Wydaje się, że sprawa zobowiązań kontraktowych gwiazdy światowego kickboxingu, Badra Hariego wobec Enfusion nieco przycichła. Okazuje się, że faktycznie, nie było o tym zbyt głośno, a to z powodu pandemii koronawirusa. W ostatnim wywiadzie szef holenderskiej organizacji, Edwin van Os powiedział, że sprawa jeszcze nie została zakończona.

Cała sprawa opiera się o kontrakt Hariego na walkę dla Enfusion w maju 2018. Miał on wtedy zawalczyć z mistrzem dwóch kategorii wagowych organizacji, Luisem Tavaresem. Holenderska organizacja twierdziła, że w kontrakcie widniał zapis wyłącznościowy, mówiący o tym, że zanim Hari nie spotka się z Tavaresem, nie może wziąć innej walki. Marokański gwiazdor, który notabene miał swego czasu zatargi z prawem, nic sobie nie robił z tej umowy i w grudniu 2017 roku walczył w organizacji Glory. Właśnie ten występ jest kością niezgody. Według Enfusion podopieczny Mike’a Passaniera pogwałcił reguły podpisanej wcześniej umowy, a sama sprawa trafiła już na wokandę pierwszej instancji belgijskiego sądu.

W wywiadzie udzielonym Giovanniemu Tjinowi z podcastu EPIC MMA, szef Enfusion powiedział:

– Teraz mamy czas wstrzymania wszystkich aktywności. Nie wiemy, czy marka Glory jest bankrutem i czy będzie jedną ze stron na sali sądowej. Wiem natomiast, że Hari wróci na ring Glory, więc może znów zacznie ono działać. Nie sądzę, że teraz jest dobry czas na prowadzenie czegokolwiek. Decyzję o tym podejmuje jednak sam zawodnik i organizacja. My mamy z nimi sprawę w belgijskim sądzie i to zajmuje dużo czasu. Obecnie jesteśmy zajęci czymś innym. Dopinamy nowe umowy telewizyjne, by pokazywać nasze gale jeszcze szerszej publiczności. – skwitował van Os.

Sprawa Hari vs Enfusion ciągnie się już dłuższy czas i nie zapowiada się na szybkie rozstrzygnięcie, o czym powiedział przedstawiciel jednej ze stron. O dalszym rozwoju w tej materii będziemy was na bieżąco informować.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here