W dzisiejszej transmisji w serwisie Youtube z cyklu ,,Co w klatce piszczy?’’ serwisu naszemma.pl pojawił się zawodnik i trener KO Gym Wrocław, Bartosz Batra. Zawodnik ze stolicy dolnego śląska jak zwykle barwnie opowiadał o gorących tematach w MMA ale nie zabrakło również kilku pytań dotyczących kickboxingu. Przeczytajcie, co Bartek powiedział w programie Przemysława Kosińskiego.

O działaniu klubu KO Gym Wrocław w czasach pandemii:

Mógłbym iść w zaparte i gdzieś potajemnie coś robić. Bardziej jednak ze względów etycznych postanowiłem zamknąć klub. Mam trochę osób trenujących u mnie na sali, nie do końca ich wszystkich znam, jest to całkiem młody klub jeśli chodzi o Wrocław, nowe osoby przychodzą, jest duża rotacja. Wystarczyłoby, że jedna osoba miałaby korona wirusa i media by mnie zjadły. Jak wszyscy to wszyscy, więc zamknąłem. Trenuję sam bez zmian.

O niedoszłej walce na gali Wirtuoz Challenge:

Miałem walczyć za 3 dni na gali Wirtuoz i byłem dobrze przygotowany. Dalej uważam, że mam bardzo dobrą formę, którą podtrzymuję, a którą wykułem w Tajlandii. Nawet specjalnie zrezygnowałem z walki w Tajlandii myśląc, że przylecę sobie do Polski, stoczę walkę tutaj, a walki w Azji poczekają. Z powodów bezpieczeństwa zrezygnowałem z walki w Kambodży na Mas Fight.

O organizacji ONE Championship, która znajduje się na radarze Wrocławianina:

Mam w tym roku już 34 lata, cele sportowe w K-1 i Muay Thai i organizacja ONE Championship jest moim celem. Tam odbywają się walki w moich formułach i to mój cel. Właśnie dlatego jestem tak dużo teraz w Azji, by być cały czas blisko osób związanych z ONE. Ubolewam, że jest pandemia, bo może byłbym w ONE już w tym roku. Przez ten zastój singapurska organizacja weźmie zawodników z Europy, którzy mają nazwiska znane na całym świecie, a ja to jestem taki tam Bartoszek. ONE Championship sprawia, że Muay Thai jest rozpoznawalne na całym świecie i daje to, czego nie było przez wiele, wiele lat. Byli wielcy mistrzowie i nikt ich nie znał, a teraz dzięki ONE to wygląda inaczej. Chcę tam zawalczyć, to moje sportowe marzenie i mam nadzieję, że w końcu się tam znajdę.

Czy zobaczymy Bartosza w Glory:

W Glory raczej już nie będę, z przyczyn poza sportowych. To towarzystwo jest dość małe, ja się z nimi znam. Jestem w teamie Andy’ego Souwera, który podobnie jak ja mówi to co myśli, a to nie jest w smak ludziom z Glory. Ten kontrakt oddalił się dla mnie już dawno. Powiem szczerze, że też sam specjalnie o niego nie zabiegałem, bo raz mi go przedstawiono i nie był jakiś piorunujący. Wiem, że w Polsce jest parcie na Glory ale dla sam osobiście mam parcie na rozwój sportowy czyli ONE. Pewne osoby dały mi jednak do zrozumienia, że nie będę w tym Glory.

O potencjalnych walkach w MMA i w formułach walki na gołe pięści:

– Na dzień dzisiejszy nie interesuje mnie żadna inna organizacja MMA. Jeśli już miałbym zmieniać formuły czy coś, to ciekawi mnie aspekt walki na gołe pięści. Bardziej kierowałbym się w tą stronę niż w MMA na koniec mojej kariery. Boks na gołe pięści czy lethwei? Zdecydowanie lethwei, bo można kopać i klinczować, czyli jest bardziej zbliżone do mojej dyscypliny niż MMA i boks. Nie ukrywam, że były rozmowy z WLC przed tą całą pandemią. Liczę na angaż również w tej organizacji. Ludzie mówią, że lethwei i boks na gołe pięści jest taki brutalny ale powiem Ci szczerze, że walki na wysokim poziomie w Tajlandii są równie wyniszczające. Na pewno WLC jest ciekawą organizacją, którą śledzę i ciekawą również w kwestii finansowej. Gdybym musiał wybierać formułę walk na gołe pięści, to najbliższe jest mi lethwei.

O mistrzu świata WLC i największej gwieździe lethwei, Davie Leducu:

– Są lepsi zawodnicy. On jest bardzo rozpoznawalnym zawodnikiem ale tam są zdecydowanie lepsi. Dave Leduc walczy w 82 czy 83 kg i w tej kategorii w Azji nie ma wcale dobrych zawodników. On jest bardzo dobrze rozpromowany przez social media, dzięki niemu słychać o tym sporcie na świecie, w organizacji WLC pojawił się amerykański kapitał i dzięki niemi inni zawodnicy też mogą zarobić pieniądze. De facto sportowo, jak mam być zupełnie szczery, to oceniam go na 4+. Nic specjalnego.

Kto jest najlepszym amatorskim kickboxerem wg Bartka:

Nie wiem nawet kto jest w tej chwili najlepszym amatorskim kickboxerem, bo nie śledzę amatorskiego sportu. Mogę wskazać za to zawodniczkę, która się wyróżnia w każdej formule i to jest Kamila Bałanda. Trzeba jej oddać szacunek, bo potrafi się odnaleźć w każdej formule: K-1, full-contact, Muay Thai. W tej ostatniej formule zdobyła nawet tytuł mistrzowski na turnieju, na którym ja byłem trenerem kadry.

Jak klasyfikuje Roberta Krasonia w polskim kickboxingu:

– Robert robi progres z miesiąca na miesiąc. Ma bardzo dobre nastawienie, a ponadto idzie tą drogą, którą powinni iść wszyscy zawodnicy, którzy zakończyli karierę amatorską i rozpoczęli kariery zawodowe. Nie siedzi i nie trenuje w piwnicy, wysyłając CV z myślą, że Glory po niego sięgnie, bo jest przecież mistrzem świata. Jeździ do Holandii, gdzie ćwiczy w zawodowych gymach. Jeździ do Tajlandii, szkoli się i poznaje ludzi. Chodzi o rozpoznawalność i treningi typowo z zawodnikami pro, a nie treningi w piwnicy z tymi samymi kolegami z amatorki i kręcenie się w kółko. Bardzo żałuję, że nie doszło do tej walki na Wirtuozie, bo sam maczałem trochę palce w matchmakingu, z chłopakiem, z którym trenowałem w Holandii i który pokonał Przypisa. W walce z Przypisem widzę Roberta jak najbardziej, ta walka mogłaby się odbyć teraz i tutaj, Przypis jest jak najbardziej w Roberta zasięgu. Z Jenelem jeszcze nie. Jednak Jenel jest bardzo dobry, naprawdę bardzo dobry zawodnik, ułożony i prawdziwy zawodnik pro. To jest jeszcze ten poziom, do którego Robert zmierza.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here