Fani kickboxingu byli podzieleni, gdy gruchnęła wiadomość, że Badr Hari może się starać o start na igrzyskach olimpijskich w Tokio w boksie. Kilka dni temu trener Marokańczyka, Mike Passanier rozwiał jednak wszystkie wątpliwości. Przeszkodą nie do przeskoczenia jest kontrakt zawodnika z organizacją Glory.

Cała sprawa zaczęła się od artykułu De Telegraaf, w którym napisano, że holenderski związek bokserski zapytał zawodnika, czy nie chciałby spróbować swoich sił w jednym z turniejów kwalifikacyjnych do igrzysk olimpijskich. W chwili obecnej organizacją turnieju pięściarskiego na igrzyskach w Tokio zajmuje się MKOL, który odsunął wcześniejszego organizatora, AIBA wskutek afer we władzach światowego stowarzyszenia.

Uważany za fanów kickboxingu za świetnego pięściarza Hari planował nawet kilka lat temu przejście do boksu zawodowego. Mówiło się, że zawodnik szuka centrum treningowego w Stanach Zjednoczonych, że był na konsultacjach u legendarnego trenera, Nazeema Richardsona ale na plotkach się skończyło.

Wracając do możliwości startu Badra Hariego w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Tokio. Boris van der Vorst, który jest prezesem holenderskiego związku bokserskiego nie zajął stanowiska w sprawie doniesień De Telegraaf. Rewelacje nie zostały ani zdementowane, ani potwierdzone. Czego nie zrobił pan prezes zrobił natomiast trener Hariego. Słynny Mike Passanier poinformował, że temat zginął śmiercią naturalną w momencie, gdy Marokańczyk podpisał nowy kontrakt z organizacją Glory w 2019 roku. Rywalizacja w każdym innym sporcie walki lub innej federacji, zarówno zawodowej jak i amatorskiej, wymaga aprobaty ze strony kickboxerskiego giganta.

Jak widać plan spalił na panewce i na mistrza olimpijskiego przyjdzie jeszcze fanom kickboxingu poczekać. A waszym zdaniem Badr Hari miałby szansę występu i zdobycia medalu w boksie olimpijskim?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here